Sport   »   Piłka nożna   »   Robert Lewandowski - droga do mistrzostwa

Piłka nożna

rss

Robert Lewandowski - droga do mistrzostwa

2015.10.15//  A. Stanek
Nie wyszło w Legii, nie chciała go Polonia, a kontuzja opóźniła jego rozwój. Mimo wszystko wrócił na murawę i to w jakim stylu! „Lewy” z Bayernu Monachium dobitnie udowodnił, że praca, konsekwencja i talent mogą zaprowadzić nas na szczyt, gdy dołączymy do nich wiarę. Zaczynał jako nieznany szerszej publice „Bobek”, by po perturbacjach wzbić się na poziom o jakim marzy w najśmielszych snach każdy trampkarz. Jego kariera to szereg prób charakteru, przez które przebrnął z dumą.

Droga do Monachium zaczyna się w Partyzancie Leszno gdzie trenował dzięki staraniom ojca. Później trafił do Varsovii w której ośmioletni adept futbolu nabył wiele cennych umiejętności pod okiem szkoleniowca Marka Siwieckiego. Wybór rodziców Roberta padł na ten mało prestiżowy klub z racji wieku juniora, który był za młody na upragnioną Legię. Po siedmiu latach żmudnych treningów zgłosił się do Polonii, która może „pluć sobie brodę”, ponieważ nie zauważyła potencjału piłkarza i odrzuciła go. Po tym wydarzeniu zawodnik zagrał w barwach stołecznego klubu Delta, w której nie zagrzał na długo miejsca i pechowej Legii, w której grał w drugim składzie. Jak mówi w programie „pressing” Jacek Magiera – były piłkarz i szkoleniowiec - „gdyby Robert został w Legii być może nie byłby tym zawodnikiem, którym jest”. Tłumaczy również, że taktyka Mistrza Polski nie pozwoliłaby mu się rozwinąć w takim stopniu jak zrobił to w kolejnych zespołach. Po groźnej kontuzji w Legii postawiono na nim krzyżyk, a lekarze zaklasyfikowali go jako niezdolnego do gry. Gdyby z pomocą nie przyszedł Znicz Pruszków być może o Lewym nie słyszelibyśmy nawet w lokalnej prasie.
W Zniczu Pruszków
Mecz Varsovia - Legionowo
W Lechu Poznań

Trzecioligowa ekipa pozyskała „nieoszlifowany diament” za kwotę bliską 5000zł, przez wyrejestrowanie go i ponowne zarejestrowanie w swojej lidze. Wola walki Roberta i serce do gry sprawiły, że szybko odnalazł się w nowym zespole i po ciężkiej przeprawie na dobre wrócił do formy. Biorąc pod uwagę dochód z transferu "Lewego" do Lecha Poznań, to posunięcie opłacało się w dwójnasób, ponieważ klub z Pruszkowa zyskał na nim ponad milion zł, a także kilka procent od zysku późniejszego transferu piłkarza z „Kolejorza” do Borussii Dortmund. Prezes Znicza – Jacek Śliwiński nie mógł więc dokonać intratniejszej inwestycji, tym bardziej, że snajper poprowadził Pruszkowian do rozgrywek II ligi, strzelając w pierwszym sezonie 15 goli, a 21 w drugim. Jego bramkowy dorobek w przeciągu dwóch lat był więc na tyle imponujący by z powodzeniem zasilić szeregi kadry ekipy z Poznania. Znicz powinien wdzięczny za doprowadzenie go do awansu.
Robert Lewandowski - droga do zwycięstwa
Robert Lewandowski - droga do zwycięstwa Z Thomasem Mullerem podczas treningu w Bayernie
Robert Lewandowski - droga do zwycięstwa

Wreszcie trafił do Lecha. Tu na dobre zaczęła się sława. Magazyn „Piłka Nożna” wybrał go „odkryciem roku” w Grudniu 2008 roku, rok później zdobył z kolegami Puchar Polski i Superpuchar Ekstraklasy, a w dwa lata później Mistrzostwo Polski. Do siatki trafił aż 18 razy, co na najwyższym poziomie w kraju jest nie lada wyczynem docenionym przez selekcjonera reprezentacji. Zaowocowało to powołaniem „Lewego” do kadry narodowej, w której obecnie nosi opaskę kapitana. Reprezentowanie biało - czerwonych było dobrą wiadomością podobnie jak wzrost jego poziomu gry zwiastujący rychłe zmiany barw klubowych. W czerwcu ku uciesze wielu, przeszedł do Borussii tworząc znane trio z Dortmundu wraz z Jakubem Błaszczykowskim i Łukaszem Piszczkiem, których gra przyniosła również reprezentacyjne korzyści.
Robert Lewandowski - droga do zwycięstwa
Robert Lewandowski - droga do zwycięstwa Lewy z fanami
Robert Lewandowski - droga do zwycięstwa

Budnesliga miała być dla Polaka zderzeniem z rzeczywistością, jednak na chwile obecną usta niedowiarków pozostają zamknięte. Jednym ze sceptyków był ekspert i komentator Roman Kołtoń, który zaznaczał, że Robert nie jest „supertalentem” na miarę Kagawy, startującego się w szeregach żółto czarnych w tym samym czasie co Polak. Paradoksalnie faworyzowany Japończyk nie zaistniał w lidze, a rodzimy wychowanek Varsovii jak najbardziej. Podobnych komentarzy pojawiało się wówczas mnóstwo, jednak 8 bramek i 3 asysty w pierwszym dla Roberta sezonie spowodowały ich stopniowy zanik. Było tylko lepiej. Napastnik pokazał się w meczu z Arsenalem w Lidze Mistrzów a debiutancką bramkę w tych rozgrywkach zdobył w meczu z Olimpiakosem Pireus. Udało mu się również trafić hat tricka (3 bramki jednego zawodnika) z Ausgburgiem i zdobyć w sezonie 2011/2012 30 bramek. Jego osiągnięcia na przestrzeni tych lat można wypisywać długimi godzinami jednak wszystkim w pamięć zapadł jeden mecz – Borussia – Real Madryt w którym popisał się 4 trafieniami do siatki, na co „królewscy” odpowiedzieli tylko jednym golem. Dyspozycja dnia sprawiła, że dokonał niemal niemożliwego w półfinale Ligi Mistrzów.
Po triumfach na niemieckiej ziemi w styczniu 2014 roku doszło do głośnego transferu Lewandowskiego. Tym razem za cel obrał Bayern Monachium piastujący pierwszą pozycję w Bundeslidze i jak się okazało prawidłowo, ponieważ zdobył jedyną bramkę już w debiutanckim meczu. Wszystko szło jak z płatka aż do feralnego spotkania Pucharu Niemiec w którym po starciu z bramkarzem Borussii napastnik złamał nos, choć i to nie złamało jego niezłomnego charakteru. W późniejszych spotkaniach z Barceloną wystąpił bowiem w karbonowym ochraniaczu na twarzy przypominającym do złudzenia kultowa maskę zorro, w którym w rewanżowym spotkaniu zdobył dwa gole przeciwko dumie Katalonii. Jego kolejne dokonanie, które obiło się echem w mediach to strzelenie 5 goli w 9 minut Wolfsburgowi. Było to najszybciej zdobyte 5 bramek w historii Bundesligi, tym trudniejsze, że wykonane po wejściu z ławki rezerwowych. Robert znów leczył kontuzję i znów wyszło mu to na dobre.
Mimo spektakularnego rekordu kilka dni później Holger Schumacher pobił to osiągnięcie - tylko w pierwszej połowie trafiając 8 razy, a finalne dla SV Bommern 10 razy. Mimo to klasa naszego kapitana nie pozostawia złudzeń zobaczcie to jeszcze raz.
Gdyby tego było mało reprezentacja Polski pod przewodnictwem kapitana - Lewandowskiego awansowała do mistrzostw Europy odbywających się we Francji. To będzie trzeci w historii udział biało czerwonych w tego typu imprezie. W 2012 roku zawody odbywały się w kraju, co pozwoliło na automatyczny awans organizatorom. W 2008 podobnie jak obecnie musieliśmy wydrzeć awans z gardła konkurentom. Na szczęście, uzyskaliśmy w grupie eliminacyjnej drugie miejsce, plasując się za drużyną niemiecką wyprzedzającą nas o 1 pkt.

Ta krótka biografia to doskonały dowód na to, że chwile zawahania są obecne w życiu każdego, a jedynie mistrzowie mają je za sobą. Jak widać sportowe wychowanie i trudy na drodzę po sukces pomogły zbudować osobowość mocnego mentalnie oraz fizycznie atletę, który nie czuje respektu przed światowymi gigantami dzięki pewności siebie i konsekwencji działań. Weź z niego przykład.
Nowy film z video.banzaj.pl więcej »
FIS Alpine 2019/2020 - włoskie narciarki w akcji



Wpisz kod


Aby komentować pod stałym nickiem - lub zarejestruj.
Komentarze do:
Robert Lewandowski - droga do mistrzostwa

Newsletter

Newsletter

W dziale Extreme

W dziale Lifestyle

W dziale Kultura

W dziale Gry

W dziale High-Tech

W dziale Motoryzacja

W dziale Biznes, Finanse, Prawo

  • Zakup mieszkania lub domu często wiąże się z bardzo dużym zadłużeniem w banku. Kredyt, który...


Do góry  //  Sport   »   Piłka nożna   »   Robert Lewandowski - droga do mistrzostwa